Sponsora szukam, a robiąc to czułam się jak oddział detektywistyczny

Już od dwunastu lat wynajmuje pokój rożnym studentom, można też powiedzieć, że sponsora szukam, aby opłacić swoje mieszkanie. Sponsora szukam, ponieważ jestem emerytką i mieszkający u mnie studenci pomagają mi utrzymać mój domek. Z tego względu że mieszkam sama, więc wystarczy mi swój mały kąt, a resztę mogą wynająć studenci. W tym roku przyjęłam pod swój dach dwie dziewczyny- pierwszoroczne studentki. Na pierwszy rzut oka bardzo miłe, porządne, sympatyczne. W ciągu pierwszego miesiąca prawie nie było ich w domu, ale jak już przyszły to nie sprawiały kłopotów. Nawet czasem zmywały naczynia, zapraszały na obiad, jednym słowem współlokatorki idealne. Ale w pewnym momencie coś się zmieniło. Usłyszałam rozmowę telefoniczną, bardzo niesmaczną, więc sobie pomyślałam- studentki sponsoring pewnie uprawiają. Zwłaszcza, że ostatnio czytałam w gazecie że coraz częściej taki proceder się uprawia i to jest bardzo niebezpieczne. Ale postanowiłam jeszcze trochę poczekać. Gdy notorycznie u dziewczyn zaczęli pojawiać się mężczyźni, przypadkowi starsi chłopcy, zrozumiałam, że moje podejrzenia o to, że studentki te nie są takie jak myślałam, a są wyuzdane jak mało kto. Nie wahałam się ani chwili dłużej, pod ich nieobecność wtargnęłam do ich tymczasowego pokoju i założyłam podsłuch. Czułam się wtedy jak oddział detektywistyczny! Ja wiem, że podsłuch to ostateczność, ale ja po prostu musiałam wiedzieć. Dniem i nocą siedziałam i nasłuchiwałam. Gdy już utwierdziłam się w przypuszczeniach, postanowiłam zadzwonić po policję. Okazało się, że dziewczyny miały już swoje kartoteki. Jak dobrze, że wygoniłam je w porę. Dobrze czasem zadziałać jak oddział detektywistyczny. 




Używamy cookies w celach świadczenia usług i statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że cookies będą one umieszczane na Twoim urządzeniu. Dowiedz się więcej.